Życie w Holandii

fot. LMspencer / Shutterstock.com

Warto wiedzieć, jak wygląda system polityczny kraju, w którym się mieszka. To przecież w dużej mierze od polityków zależy, jakie podatki płacimy, ile wynosi płaca minimalna, jakich przepisów musimy przestrzegać czy jak działa transport publiczny. Poniżej prezentujemy krótki przewodnik po niderlandzkim systemie polityczny.


Holandia czy Królestwo Niderlandów?

Mówimy „Holandia”, ale oficjalna nazwa kraju tulipanów, serów i kanałów to Królestwo Niderlandów (Koninkrijk der Nederlanden). Królestwo Niderlandów tworzą cztery kraje składowe: Holandia (czyli ta najbardziej znana, głównie europejska część królestwa) oraz karaibskie wyspy Aruba, Curaçao i Sint Maarten. Sprawa jest jeszcze bardziej skomplikowana, bo częścią królestwa są też trzy inne karaibskie wysepki (Saba, Sint Eustatius i Bonaire). Nie są one jednak osobnymi krajami składowymi Królestwa Niderlandów, ale gminami zamorskimi Holandii.

Do 2010 roku struktura Królestwa Niderlandów wygląda inaczej, bo królestwo składało się z trzech części: Holandii, Aruby i Antyli Holenderskich (które tworzyły Curaçao, Sint Maarten, Saba, Sint Eustatius i Bonaire).

Aby to trochę uporządkować, można to przedstawić w formie dwóch wzorów:  

Królestwo Niderlandów do 2010 r. = Holandia + Aruba + Antyle Holenderskie (czyli Aruba + Curaçao  + Sint Maarten + Saba + Sint Eustatius + Bonaire)

Królestwo Niderlandów obecnie = Holandia (czyli Holandia europejska + gminy zamorskie Saba, Sint Eustatius i Bonaire) + Aruba + Curaçao  + Sint Maarten

Taka struktura Królestwa Niderlandów jest pozostałością po kolonialnej przeszłości Holendrów. W przeszłości Królestwo Niderlandów miało jeszcze więcej zamorskich kolonii, np. na terenach dzisiejszej Indonezji i w Surinamie, ale kraje te w XX wieku uzyskały niepodległość (Indonezja tuż po drugiej wojnie światowej, Surinam w 1975 roku) i nie są już częścią królestwa.    

Pod względem liczby ludności, powierzchni czy siły gospodarczej dominującą częścią Królestwa Niderlandów jest oczywiście część europejska (Holandia). Na karaibskich wysepkach wchodzących w skład królestwa mieszka niespełna 300.000 ludzi, a w części europejskiej – około 17 mln ludzi.


Król, nie prezydent

Holandia, inaczej niż na przykład Polska, nie ma prezydenta. Głową państwa (Królestwa Niderlandów) jest król (lub królowa), a na czele rządu stoi premier. Od 2013 roku królem jest Wilhelm Aleksander (Willem-Alexander), który na tronie zastąpił matkę, Beatrycze (Beatrix). Król nie ma w Holandii realnej władzy i pełni głównie funkcję ceremonialną. Jedynie po wyborach parlamentarnych, kiedy rozpoczynają się rozmowy na temat nowej koalicji rządowej, monarcha może odegrać pewną polityczną rolę. Dużo jednak zależy od charakteru i woli monarchy. Beatrycze w przeszłości angażowała się czasem w inicjowanie rozmów pomiędzy poszczególnymi liderami politycznymi; w przypadku Wilhelma Aleksandra można się spodziewać większej powściągliwości. Wydaje się, że obecny monarcha rozumie, że w XXI wieku monarchia powinna mieć charakter ceremonialny i jeśli instytucja króla/królowej ma przetrwać, monarcha powinien trzymać się z dala od realnej polityki.

Żoną króla jest pochodząca z Argentyny królowa Maxima, a w przypadku abdykacji lub śmierci Wilhelma Aleksandra jego następczynią zostałaby najstarsza z trzech córek pary królewskiej, urodzona w 2003 roku Katarzyna Amalia. Gdyby do przekazania władzy doszło przed osiągnięciem przez Amalię pełnoletniości, to do czasu ukończenia przez nią 18. roku życia władzę królewską sprawowałaby w jej imieniu regentka, którą byłaby Maxima.     

Holandia jest oficjalnie monarchią parlamentarną i to właśnie parlament oraz rząd, który uzyskał wotum zaufania parlamentu, mają realną władzę. Na czele rządu stoi premier i to on, a nie król, jest osobą z największą faktyczną władzą polityczną w Holandii.


Konstytucja, ale bez trybunału

Najważniejszym aktem prawnym w Holandii jest konstytucja. Niderlandzka ustawa zasadnicza pochodzi z 1815 roku, ale w 1983 roku została gruntownie zmieniona. Co ciekawe, inaczej niż w wielu zachodnich demokracjach, w Holandii nie ma sądu konstytucyjnego (takiego jak Trybunał Konstytucyjny w Polsce, o którym w minionych miesiącach wiele się mówi), który mógłby sprawdzać zgodność poszczególnych ustaw z zapisami ustawy zasadniczej.

Najważniejszym organem władzy sądowniczej jest Hoge Raad der Nederlanden, czyli niderlandzki odpowiednik polskiego Sądu Najwyższego. Ważnym organem jest też Raad van State, czyli rada, która pełni dwojaką funkcję. Z jednej strony jest organem doradczym rządu, opiniującym projekty ustaw (np. pod kątem zgodności z konstytucją), z drugiej strony rozstrzyga administracyjne spory pomiędzy rządem a obywatelami lub innymi (niepaństwowymi) organizacjami. Ważnym organem doradczym rządu jest także Sociaal Economische Raad (SER, Rada Społeczno-Gospodarcza), w skład której wchodzą przedstawiciele związków zawodowych i organizacji pracodawców, a także desygnowani przez rząd eksperci (np. profesorowie ekonomii) i wysocy urzędnicy Głównego Biura Planowania (Centraal Planbureau, CPB) oraz holenderskiego banku centralnego (De Nederlandsche Bank, DBN).  


Stolica

Stolicą Holandii jest Amsterdam, co zapisano m.in. w konstytucji (choć dopiero po zmianach w 1983 roku). Siedzibą rządu, parlamentu i wielu innych ważnych urzędów jest jednak Haga.   


Parlament

Holenderski parlament (parlement albo Staten-Generaal) tak samo jak polski składa się z dwóch izb. Izba niższa niderlandzkiego parlamentu, czyli odpowiednik polskiego sejmu, nazywa się Tweede Kamer (Druga Izba). W przypadku senatu stosuje się dwie nazwy: Eerste Kamer (Pierwsza Izba) oraz Senaat. Podobnie jak w Polsce określenia pierwsza i druga izba są nieco mylne, gdyż  druga izba jest ważniejsza niż pierwsza i to tam toczą się najważniejsze polityczne spory. Obie izby parlamentu mają swoją siedzibę w Hadze, w historycznym kompleksie budynków nazywanym Binnenhof. Głównymi zadaniami holenderskiego parlamentu, podobnie jak w większości zachodnich demokracji, jest stanowienie prawa, kontrolowanie rządu oraz prowadzenie debat na najważniejsze tematy społeczne i polityczne.


Tweede Kamer (Sejm)

Holenderski Tweede Kamer jest ponad trzy razy mniej liczny niż polski sejm i liczy 150 posłów (kamerleden). W Holandii mieszka jednak mniej ludzi niż w Polsce (17 mln Holendrów wobec 38,4 mln Polaków). Oznacza to, że w Polsce jeden poseł przypada na ok. 83,500 mieszkańców, a w Holandii na ok. 113,300. Tweede Kamer to główna arena sporów politycznych w Holandii. To tutaj liderzy polityczni ścierają się w debatach i to tutaj uchwala się ustawy.


Wybory do sejmu

W Holandii wybory parlamentarne (Tweede Kamerverkiezingen) odbywają się co cztery lata, chyba że rząd upadnie wcześniej i zostaną rozpisane przedterminowe wybory. Poprzednie cztery rządy upadały przedwcześnie, jednak obecna koalicja, będąca u sterów władzy od 2012 roku, najprawdopodobniej dotrwa do ustawowego terminu kolejnych wyborów, zaplanowanych na marzec 2017 roku.

Posłowie wybierani są w powszechnym głosowaniu. Do głosowania uprawnione są osoby, posiadające holenderskie obywatelstwo i w wieku co najmniej 18 lat. Obcokrajowcy bez niderlandzkiego obywatelstwa, nawet jeśli mieszkają w Holandii od dawna, nie mogą głosować. W bezpośrednich wyborach parlamentarnych wybiera się jedynie posłów (członków Tweede Kamer), zaś senatorzy wybierani są w innym terminie przez deputowanych Provinciale Staten (odpowiednika polskich sejmików wojewódzkich).


Brak progu wyborczego

W polskich wyborach parlamentarnych obowiązuje próg wyborczy na poziomie 5%, co oznacza, że jeśli któraś partia uzyska 4,99% głosów to żaden z jej kandydatów nie wejdzie do sejmu. Stanie się tak, mimo że na tę partię zagłosował prawie co dwudziesty głosujący i, gdyby liczyć proporcjonalnie, powinna dostać około 460/20= 23 mandatów. Ale dostanie 0 mandatów – bo nie przekroczyła progu wyborczego.

Zasada progu wyborczego, najczęściej na poziomie 3-6%, to dosyć powszechne zjawisko w demokracjach. W Holandii takiego progu jednak nie ma i system jest całkowicie proporcjonalny. Jeśli dana partia zdobędzie wystarczająco dużo głosów, by uzyskać choćby jeden mandat w Tweede Kamer, mandat ten uzyskuje. Ponieważ mandatów jest 150, oznacza to, że aby wejść do holenderskiego sejmu (z jednym mandatem) wystarczy, że dane ugrupowanie uzyska ok. 0,67% głosów (1/150 wszystkich głosów).


Rozdrobniony sejm

Ze względu na brak progu wyborczego w holenderskim sejmie zasiadają przedstawiciele większej liczby partii niż w Polsce (mimo że posłów jest w Holandii ponad trzy razy mniej). W ostatnich wyborach parlamentarnych w Polsce w 2015 roku próg wyborczy przekroczyło pięć ugrupowań (PiS, PO, Kukiz ‘15, Nowoczesna i PSL), zaś w holenderskich wyborach w 2012 roku 150 mandatów podzielono pomiędzy przedstawicieli aż 11 partii.

Niderlandzki Tweede Kamer jest więc bardzo rozdrobniony i nie brakuje w nim egzotycznych ugrupowań. Są tu i przedstawiciele partii upominającej się o prawa zwierząt (Partij voor de Dieren, 2 mandaty), i posłowie ultrakonserwatywnej protestanckiej partii SGP, odmawiającej kobietom prawa do sprawowania urzędów publicznych (3 mandaty).

Ze względu na to rozdrobnienie w Holandii jeszcze nigdy żadna partia nie osiągnęła większości pozwalającej na samodzielne rządy (tak jak np. Prawo i Sprawiedliwość w ostatnich wyborach w Polsce). Holandią zawsze rządzą koalicje i bywa, że są to koalicje cztero- czy nawet pięciopartyjne.

Więcej o wynikach ostatnich sondaży TUTAJ


Senat

Niderlandzki senat ma niewielkie uprawnienia i zajmuje się głównie sprawdzaniem tego, czy uchwalone przez drugą izbę ustawy są zgodne z pozostałymi aktami prawa. W minionych latach rola senatu nieco wzrosła, ponieważ obecny rząd ma większość w sejmie (Tweede Kamer), ale nie ma jej w senacie (Eerste Kamer) i opozycja może tu blokować niektóre rządowe inicjatywy. Holenderski senat jest mniejszy niż polski. Nad Wisłą mamy 100 senatorów, w Holandii – 75.

Inaczej niż w Polsce senatorowie nie są w Holandii wybierani w wyborach bezpośrednich. Holenderskich senatorów wybierają członkowie Stanów Prowincjalnych (w pewnym sensie odpowiednik polskich sejmików wojewódzkich). Członków Stanów Prowincjonalnych (Provinciale Staten) wybiera się w powszechnych wyborach bezpośrednich. W dodatku praca senatora to w Holandii zajęcie tylko na część etatu. Senat obraduje raz w tygodniu (we wtorki), a przez resztę tygodnia senatorowie mogą wykonywać inne zajęcia, co czasami prowadzi do podejrzeń o konflikty interesów.


Premier

Największą realną władzę polityczną posiada w Holandii premier (minister-president), stojący na czele rządu. Obecnie premierem Holandii jest 49-letni Mark Rutte, lider liberalnej partii VVD. Rutte funkcję tę sprawuje od października 2010 roku.  Jego pierwszy rząd, koalicja VVD i chadeków z CDA, wspierana przez antyislamskiego i antyeuropejskiego populistę Wildersa (PVV), upadł w kwietniu 2012 roku. W przedterminowych wyborach partia premiera znów uzyskała najwięcej mandatów i lider VVD utworzył drugi rząd, tym razem w koalicji z lewicową Partią Pracy PvdA. Rutte to bardzo elastyczny polityk: najpierw przez dwa lata stał na czele jednego z najbardziej prawicowych rządów w historii Holandii, by potem kierować gabinetem liberalno-lewicowym.

Do zmian na stanowisku premiera dochodzi w Holandii dosyć rzadko. Nawet jeśli rządy upadają, często zdarza się, że na czele kolejnej rady ministrów stoi ten sam polityk (tyle że w innym układzie koalicyjnym). Od 1982 roku Holandia miała jedynie czterech premierów, co oznacza, że do zmian na tym stanowisku dochodziło średnio co około 8-9 lat. W Polsce od 1989 roku mieliśmy aż piętnastu różnych premierów, czyli statystycznie każdy z nich sprawował swój urząd krócej niż 2 lata.

Premier urzęduje w Hadze, a jego główny gabinet znajduje się w okrągłej wieżyczce (Torentje) będącej częścią parlamentarno-rządowego kompleksu budynków Binnenhof.  


Rząd

Holenderski rząd liczy mniej ministrów niż polski. W skład obecnego rządu, nazywanego Rutte II, wchodzi oprócz premiera 12 ministrów (sześciu z VVD, sześciu z Partii Pracy PvdA). Rząd Beaty Szydło ma 23 ministrów. Oprócz tego ważną rolę w holenderskiej administracji rządowej odgrywają staatssecretaris, czyli sekretarze stanu, których obecnie jest 12 (duże ministerstwa mają po dwóch, trzech sekretarzy stanu, a najmniejsze – 0).

Tak jak w Polsce realna władza spoczywa więc w rękach premiera, ministrów oraz większości parlamentarnej, która wspiera daną koalicję rządową. Inaczej niż w Polsce premier i rząd nie muszą się liczyć z prezydentem (bo go w Holandii nie ma) i obawiać się prezydenckiego weta. Premier musi się co prawda regularnie spotykać z królem, ale są to jedynie kurtuazyjne rozmowy, w których szef rządu informuję monarchę o najważniejszych decyzjach.     

Władze prowincji i waterschappen

Holandia podzielona jest na 12 prowincji i każda z nich ma swój sejmik (Provinciale Staten), liczący w zależności od wielkości prowincji od 39 do 55 deputowanych. Co cztery lata wybierani są oni w wyborach bezpośrednich, w których startują przedstawiciele partii ogólnokrajowych i lokalnych.

Ostatnie takie wybory odbyły się w marcu 2015 roku (więcej: TUTAJ). Wraz z wyborami do sejmików odbywają się też wybory do waterschappen, rad zajmujących się gospodarką wodną w poszczególnych regionach (więcej: TUTAJ). Aby głosować w wyborach do sejmików trzeba mieć holenderskie obywatelstwo; w przypadku wyborów członków waterschappen wystarczy meldunek.    

Po wyborach do Provinciale Staten sejmik wybiera zarząd prowincji, a na czele zarządu prowincji i sejmiku stoi „komisarz króla” (Commissaris van de Koning), mianowany przez monarchę i rząd (swego rodzaju wojewoda i marszałek sejmiku w jednej osobie). Resztę zarządu stanowią wybrani przez radnych sejmików politycy, a sejmik kontroluje poczynania komisarza króla i reszty zarządu.


Władze gmin

Statystyczny mieszkaniec Holandii o wiele częściej niż z władzami prowincji ma do czynienia z administracją na poziomie gminnym. Holandia podzielona jest na 390 gmin (stan na 2016 r.) i inaczej niż w Polsce, gdzie mamy gminy, powiaty i województwa, w Holandii poziomy administracji lokalnej są dwa: gemeente (gmina) i provincie („prowincja”, czyli odpowiednik województwa). Niektóre gminy są bardzo małe i liczą kilkanaście tysięcy mieszkańców, inne, takie jak Amsterdam, Rotterdam czy Haga mają ponad pół miliona mieszkańców.

Siedzibą władz gminy jest gemeentehuis, w miastach nazywany też stadhuis (ratusz). Na czele gminy stoi burgemeester (burmistrz), a członkowie zarządu gminy to wethouders. Burmistrz wraz z wethouders tworzy zarząd gminy (college van burgemeester en wethouders, w skrócie B en W).   

Inaczej niż w Polsce burmistrz nie jest wybierany w wyborach przez mieszkańców, ale jego wyboru dokonuje się w ramach długiej procedury, w której biorą udział rada gminy, minister spraw wewnętrznych, rząd i król. Sami radni są wybierani przez mieszkańców w wyborach bezpośrednich, organizowanych co cztery lata (gemeenteraadsverkiezingen). W zależności od liczby mieszkańców rada (gemeenteraad) liczy od 9 do 45 radnych. W wyborach do rad gmin mogą głosować również obcokrajowcy zameldowani w Holandii; posiadanie holenderskiego obywatelstwa nie jest konieczne. Ostatnie wybory do rad gmin odbyły się w Holandii w marcu 2014 roku (więcej o wynikach TUTAJ).


Parlament Europejski

Podobnie jak w innych państwach należących do Unii Europejskiej także w Holandii co pięć lat odbywają się wybory do Parlamentu Europejskiego. Ostatnie odbyły się w maju 2014 roku. Holandii przysługiwało wówczas 26 mandatów w liczącym w sumie 751 eurodeputowanych parlamencie. Dla porównania: Polska ma obecnie w PE 51 miejsc, Niemcy – 96, a Belgia – 21. Więcej na temat holenderskich wyników wyborów do PE TUTAJ

O holenderskim systemie politycznym pisaliśmy również TUTAJ



05.06.2016 Łukasz Koterba, Niedziela.NL


Komentarze 

 
-8 #2 Info+PL 2016-06-06 10:27
... Holandia tak naprawdę jest krajem totalnego bezprawia. Rząd i parlament jest tu marionetkowy. Tu naprawdę rządzi mafia. Wiekszość Polaków , głównie polskich chłopów zatrudnionych w NL będzie odmiennego zdania bo dostaje 9 euro brutto za godzinę ciężkiej pracy oraz pogardę i poniżenie. Dostaje 1/4 tego, co dostałby za to samo Holender. Jednym odpowiada bycie podczłowiekiem czwartej kategorii i harowanie na mafię a innym nie. Stara prawda mówiąca o tym, że chłop potrzebuje bata nadal znajduje uzasadnienie.
Cytować
 
 
+18 #1 Grzesiek 2016-06-05 19:47
Fajny artykuł o tym kto rządzi. Ale jak praktyka i historia pokazuje zawsze rządzi pieniądz :-)

pzdr
Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież