Reklama

Życie w Holandii

Bruksela to nie tylko stolica Belgii. To także siedziba najwyższych władz Unii Europejskiej, a więc w pewnym sensie: stolica całej Europy. Historia miasta jest dużo dłuższa niż dzieje UE, a w Brukseli atrakcji – historycznych, architektonicznych czy kulinarnych – nie brakuje. W ciągu jednego dnia zobaczyć można wszakże całkiem dużo.

Jednodniowe wycieczki z Holandii do Brukseli z polskim przewodnikiem organizuje m.in. biuro Molenaar Tours. Istniejące od 15 lat biuro organizuje regularnie krótkie, najczęściej weekendowe wyjazdy do europejskich stolic. Najpopularniejszy jest Paryż, ale Molenaar Tours jeździ też do Londynu, Brukseli, Amsterdamu czy czasem nawet do Włoch.

Relację z trzydniowej wycieczki do Paryża, zorganizowanej przez Molenaar Tours, już na tych łamach kiedyś zamieściliśmy tutaj:

Z Holandii do Paryża. Tanio, ciekawie i po polsku

Tym razem udaliśmy się z polskim biurem podróży z Holandii do stolicy sąsiedniej Belgii.

Polskie ślady

Parc du Cinquantenaire, czyli powstały w 50-lecie niepodległości Belgii park ze stojącym tu Łukiem Tryumfalnym (Arc du Cinquantenaire) i kilkoma muzeami w pobliżu to dobre miejsce na rozpoczęcie zwiedzenia Brukseli. To właśnie tutaj znajduje się Muzeum Armii i Historii Militarnej, gdzie znajdziemy także tzw. „polskie ślady”.

Łuk Tryumfalny (Arc du Cinquantenaire)

Wybuch powstania listopadowego w 1830 roku zmusił cara Mikołaja I do wysłania wojsk do Polski. Co to ma wspólnego z Belgią? Wiele, gdyż w tym samym czasie Belgowie walczyli o niepodległość z królem Holandii Wilhelmem I. Żoną jego syna Wilhelma II była Anna Paulowna – siostra cara Aleksandra I. Ze względu na tę rodzinną więź pomiędzy Rosją a Holandią, car obiecał Holendrom pomoc w tłumieniu belgijskiego powstania. Ale obietnicy nie mógł zrealizować: nagły wybuch powstania listopadowego zmusił go do skierowania wojsk na Polskę, a nie na Belgię.

Polacy zatem – trochę przypadkiem i trochę nieświadomie – przyczynili się do tego, że belgijskie powstanie zakończyło się sukcesem. Niektórzy z polskich oficerów także aktywnie wspierali belgijską rewolucję. Ślady belgijskiej wdzięczności znajdziemy w brukselskim Muzeum Armii i Historii Militarnej.

Muzea, biurowce i kościoły

W okolicach Parc du Cinquantenaire znajduje się też muzeum historii sztuki oraz muzeum samochodów Autoworld, z ponad 250 eksponatami (http://www.autoworld.be/). Zaś z samego Łuku Tryumfalnego roztacza się piękny widok na tę część Brukseli.

Widok z Łuku Triumfalnego

Dla wielu Bruksela kojarzy się z jednym: unijną biurokracją. W stolicy Belgii znajdują się siedziby Komisji Europejskiej, Parlamentu Europejskiego i Przewodniczącego Rady Europejskiej. W dni robocze na ulicach dzielnicy parlamentarnej aż roi się od urzędników; w weekendy panuje tu błogi spokój.

Parlament Europejski

Jednym z najbardziej imponujących współczesnych budynków w Brukseli jest olbrzymi gmach Parlamentu Europejskiego. Oficjalnie siedzibą PE jest francuski Strasburg, ale to w Brukseli europosłowie najczęściej urzędują. Jest ich obecnie 754, a wielu z nas wiele by dało, by zasiąść w tym gremium. Praca europosła to bardzo dobrze płatne zajęcie.

Katedra św. Michała

Mająca za sobą wiki historii Bruksela to coś więcej niż unijne biurowce. Znajdziemy tu zarówno liczącą ponad cztery stulecia Katedrę św. Michała i św. Guduli, w której w 1993 roku odbył się pogrzeb lubianego króla Belgów Baldwina I (niedawno obchodziliśmy 20-lecie jego nagłej śmierci), jak i Pałac Królewski – miejsce pracy (ale nie zamieszkania) obecnego monarchy, świeżo upieczonego króla Filipa, który urząd sprawuje dopiero od kilku tygodni. Żona Filipa, królowa Matylda, to w połowie Polka.

Pałac Królewski

Wafle, frytki, zakupy i francuski

Zabytki zabytkami, ale Bruksela oferuje i inne atrakcje. Belgowie słyną z „burgundzkiego stylu życia”, w którym nikt sobie nie odmawia dobrego jedzenia i picia. Belgia to jeden z największych producentów piwa na świecie, a w prawie każdej brukselskiej knajpie możemy wybierać spośród dziesiątek tradycyjnych, często ciemnych i mocnych, belgijskich piw.

Gofr z truskawkami i bitą śmietaną, belgijski przysmak

Kto zgłodnieje ten szybko zapełni żołądek grubymi flamandzkimi frytkami (Vlaamse friet), albo słodkimi brukselskimi goframi (Brusselse wafels), np. z bitą śmietaną i truskawkami. Po takim kalorycznym posiłku warto się poruszać i pospacerować po urokliwym centrum miasta, pełnym restauracyjek, kawiarni i sklepów.


Bruksela to raj dla fanów zakupów: zarówno tych szukających zegarków za kilkanaście tysięcy euro, jak i tych, którzy zadowolą się starą bluzką z drugiej ręki. Co prawda jeśli nie znasz francuskiego czasem będziesz miał pewnie problem z dogadaniem się ze sprzedawcą, ale w końcu się porozumiecie.

Mimo że Bruksela jest oficjalnie miastem dwujęzycznym i tabliczki z nazwami ulic są tu w języku francuskim i niderlandzkim, w praktyce zdecydowana większość brukselczyków zna jedynie francuski. Brzmi to absurdalnie, ale w (na papierze) połowicznie niderlandzkojęzycznej Brukseli często o wiele łatwiej porozumieć się w języku angielskim.

Rynek i siusiający chłopiec

Rynek

Prawdziwą turystyczną wizytówką Brukseli jest główny plac miasta, Grand-Place. To jeden z najpiękniejszych rynków na świecie i nawet gdyby w Brukseli oprócz Grand-Place nie było niczego innego, warto by było odwiedzić to miasto.

Zbudowany we wczesnym średniowieczu, mocno zniszczony pod koniec XVII wieku i następnie z jeszcze większym rozmachem odbudowany: Grand-Place to tętniące serce miasta, zawsze pełne turystów, artystów i zabieganych tubylców. To tutaj stoi imponujący ratusz i to tutaj cieszą oczy pięknie zdobione kamieniczki cechowe zbudowane w stylu flamandzkiego renesansu.


Wizyta w Brukseli bez postawienia stopy na Grand-Place byłaby dziwactwem, podobnie jak dziwactwem byłoby nie spojrzeć na najsłynniejszego na świecie siusiającego chłopca. Malutka figurka Manneken Pis ma za sobą prawie czterysta lat historii i wiąże się z nią wiele legend. Wedle jednej z nich 58-centymetrowy pomniczek przedstawia chłopca, który nasiusiał na palący się lont bomby, przez co uratował miasto. Wedle innej, chłopak ten nasiusiał na dom czarownicy, a ta za karę zamieniła go w posąg.

Mały chłopiec, wielki atom

Atomium

Już poza historycznym centrum miasta znajduje się kolejny z symboli Brukseli. Tak jak Paryż ma wieżę Eiffla, tak stolica Brukseli ma swe Atomium. Ten olbrzymi model kryształu żelaza (w 165-miliardowym powiększeniu!) zbudowano z okazji Wystawy Światowej w 1958 roku. Licząca ponad 100 metrów konstrukcja waży prawie 2,500 ton i składa się z 9 połączonych ze sobą kul.

Imponujące.

Malutki siusiający chłopiec i olbrzymie Atomium, stara katedra i nowoczesny Parlament Europejski, słodkie gofry i mocne piwa, język francuski i flamandzkie frytki, polskie ślady i multikulturowa współczesność, historyczny rynek i luksusowe sklepy – Bruksela to miasto o wielu obliczach.

Warto tu przyjechać – choćby na jeden dzień.

MOLENAAR TOURS – WYCIECZKI.NL

W Holandii mieszkają tysiące Polaków, ale nie każdy polski imigrant chce podróżować z holenderskim biurem i przewodnikiem. Skoro w Holandii mamy polskie sklepy, polskich fryzjerów i polskie restauracje, dlaczego nie miałoby działać polskie biuro podróży?

Istniejąca półtorej dekady firma zaczynała jako biuro podróży organizujące wycieczki do Polski. Założycielka firmy, Teresa Molenaar, chciała pokazać Holendrom, że Polska to godny odwiedzenia kraj z pasjonującą historią, zabytkowymi miastami i piękną przyrodą.

Obecnie Molenaar Tours Holendrom pokazuje Polskę, a Polakom z Holandii – resztę Europy (i czasem Holandię: np. Amsterdam). Oprócz tego firma pośredniczy w zakupie biletów autokarowych i lotniczych oraz pomaga w rezerwacji hotelów w dowolnym europejskim mieście.

Więcej na temat oferty biura dla polskich turystów znajdziemy na stronie www.wycieczki.nl.

Molenaar Tours zapewnia, że podróżowanie z tym biurem jest bezpieczne, gdyż jest ono członkiem holenderskiego funduszu gwarancyjnego SGR. Oznacza to pewność uzyskania całej zapłaconej kwoty w przypadku gdyby wycieczka nie doszła do skutku.

27.09.2013 Tekst i fotki - Łukasz Koterba, Niedziela.NL


Komentarze 

 
0 #1 Kinga 2013-10-01 15:05
Bylam raz na takiej wycieczce. Za duzo "dziwnych" polakow w jednym miejscu. Porazka.
Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież