Reklama

Ciepłe myśli na holenderską niedzielę: Jeszcze w zielone gramy (cz.168)

Ciepłe myśli

fot. Shutterstock, Inc.

Ciepłe myśli na holenderską niedzielę, czyli cykliczne spotkania przy porannej kawie

Agnieszka Steur


Jeszcze w zielone gramy

Wyprzedzałam właśnie ciężarówkę na autostradzie, gdy z radia popłynęły pierwsze dźwięki piosenki „Jeszcze w zielone gramy” wykonywanej przez Magdę Umer. Z wolna zapadał zmrok, wokół ruch samochody się nasilał a z nieba zaczęły padać pierwsze krople deszczu. W głowie wciąż słyszałam słowa, które godzinę temu zostały do mnie wypowiedziane. Rozmawiałam z osobą, która postanowiła wrócić do Polski. Widziałam się z nią właśnie po raz ostatni. Nie wiem, kiedy spotkamy się po raz kolejny – kiedy i gdzie? Postanowiła wrócić, ale teraz, gdy walizki już są spakowane, bardzo się boi. Przyjeżdżając do Holandii, podążała w nieznane, ale teraz również nie wie, gdzie przyjdzie jej wrócić. Boi się tak bardzo tego nowego miejsca. Tak chciałaby wrócić do Polski, którą wiele lat temu opuściła a obawia się, że wraca do całkiem obcego jej miejsca.

Świat wydawał mi się taki ponury. Szkoda, że nie ma śniegu, pomyślałam, może wtedy byłoby choć odrobinę weselej.

„Każdy goni jak szalony
A za nami pozostaje
Sto okazji przegapionych”

Pomyślałam, że to odpowiedni utwór na koniec roku. Jest w nim chyba wszystko, co powinno nam towarzyszyć zarówno w tych ostatnich dnia 2020 roku, jak i pierwszych 2021. To był dziwny rok, pełen dramatów i trudnych, czasem niezrozumiałych zwrotów akcji oraz ciągnącej się bez końca niepewności. Jednak każdego dnia od nowa przekonywałam się, że najważniejsze to właśnie nie tracić nadziei. Nadal grać w zielone.

„Jeszcze w zielone gramy jeszcze nie umieramy
Jeszcze któregoś rana odbijemy się od ściany
Jeszcze wiosenne deszcze obudzą ruń zieloną
Jeszcze zimowe śmieci na ogniskach wiosny spłoną
Jeszcze w zielone gramy jeszcze wzrok nam się pali”

Każdy pokonywany kilometr przybliżał mnie do domu a Magda Umer śpiewała swym ciepłym głosem, który kojarzy się od dawna z najlepszą poezją śpiewaną. Artystka przekonywała mnie, że nie można się poddawać, ponieważ zawsze może być lepiej. Bez względu na to, jak źle jest dziś, jutro może być choć odrobinę znośniej. Ponieważ najważniejsze, to nie poddawać się rozpaczy. Przecież nadchodzi nowy rok i wszystkie możliwości są jeszcze otwarte. Wszystko może się zdarzyć. Można myśleć, że nic się nie zmieni, ale o ile lepiej mieć nadzieję, że przed nami jest 365 nowych możliwości.

„Więc nie martwmy się, bo w końcu
Nie nam jednym się nie klei
Ważne by, choć raz w miesiącu
Mieć dyktando u nadziei”

Gdy dojechałam do domu było już całkiem ciemno, deszcz przestał padać a w powietrzu czuć było nadchodzący mróz. Otworzyłam drzwi i poczułam ciepły zapach obiadu. Zgadywałam, że to spaghetti. Zawsze, gdy wracam do domu później, mój mąż i dzieci robią spaghetti. Moja córka siedziała na kanapie i czytała, po raz nie wiem już który „Małe kobietki”, zerknęłam na okładkę, tym razem po angielsku, coś zaznaczała w książce, może słówka do sprawdzenia. Mój syn przy komputerze weryfikował ostatni rozdział pracy, którą musi oddać na uczelni w pierwszym tygodniu stycznia. Kolejny semestr dobiega końca. Mąż z kuchni krzyknął – jedzenie gotowe, chodźcie pomóc z talerzami! A ja o mało nie wywróciłam się o kota, który kręcił się mi między kostkami. On też chce już jeść. On zawsze chce jeść!

Będzie dobrze, ponieważ wierzymy i podążamy za naszymi marzeniami. Zmieniamy świat wokół nas. Nawet jeśli jesteśmy niepoprawnymi romantykami, jeśli towarzyszy nam nadzieja, zawsze jest szansa na poprawę.

„Jeszcze w zielone gramy chęć życia nam nie zbrzydła
Jeszcze na strychu każdy klei połamane skrzydła
I myśli sobie Ikar, co nieraz już w dół runął
Jakby powiało zdrowo to bym jeszcze raz pofrunął”

Widzimy się za tydzień... przy porannej kawie.

Agnieszka


27.12.2020 Niedziela.NL // fot. Shutterstock, Inc.

(as)


Najnowsze komentarze

Wiadomości

Error: Any articles to show