Ciepłe myśli na holenderską niedzielę: Wątpliwe tradycje (cz.220)

Ciepłe myśli

Fot. Shutterstock, Inc.

Ciepłe myśli na holenderską niedzielę, czyli cykliczne spotkania przy porannej kawie

Agnieszka Steur


Wątpliwe tradycje

W listopadzie holenderski rząd ogłosił, że tym roku w całej Holandii obowiązuje zakaz puszczania sztucznych ogni. Mnóstwo osób odetchnęło z ulgą. Oczywiście równie wiele się sprzeciwia zakazowi, twierdząc, że to bardzo ważna niderlandzka tradycja. Z okazji zbliżającego się nowego roku pomyślałam, że przyjrzę się temu, jak to jest z tą tradycją.
Po kilku minutach poszukiwań, potwierdziły się moje przypuszczenia. To wcale nie jest taka stara tradycja a ponadto wcale nie niderlandzka. Sztuczne ognie do Holandii trafiły dopiero po drugiej wojnie światowej. Dotarły tutaj, podobnie zresztą jak do Polski, z Azji.

Z biegiem lat coraz więcej osób zaczęło samodzielnie używać fajerwerków i z dymem szły najpierw miliony guldenów a potem miliony euro. Bardzo szybko ludzie przekonali się, że z nową tradycją wiążą się nie tylko przyjemności. To również bardzo niebezpieczna zabawa. Mimo tego przez lata nie mówiono o zakazie samodzielnego używania sztucznych ogni. Za to w pewnym momencie zaczęto je dzielić na legalne i nielegalne. W owym czasie na mapie przemytników fajerwerków pojawiła się Polska, ponieważ w naszej ojczyźnie można używać sztuczne ognie, które w Holandii uznawane są za bardzo niebezpieczne i co za tym idzie nielegalne.

Z roku na rok popularność fajerwerków w Holandii rosła. Z każdym sylwestrem wydawano na nie więcej pieniędzy. Być może ludzie mieli również więcej przyjemności, ale co z pewnością mogę dziś stwierdzić, z roku na rok odnotowywano więcej ofiar i zniszczeń. Wszystko z powodu tej tradycji.

W latach 90 ubiegłego wieku zaczęto wprowadzać regulacje dotyczące ogni sztucznych. Zaczęto mówić nie tylko o zasadach używania, ale i produkcji, przechowywania oraz transportu. Niestety wszystkie te zasadny nie miały wpływu na zmniejszenie liczby ofiar.

W 2009 roku ludzie zaczęli bardziej interesować się tym problemem i głośniej wyrażać swoje zdanie. Zaczęto również prowadzić badania i monitorować nastroje społeczne.
Jak zawsze, również w tym przypadku, liczby są najbardziej przekonujące. Przytoczę tylko kilka z nich. W Holandii każdego roku dzięki tej tradycji straty liczy się w milionach euro (od 10 do 15 milionów). To na przykład śmietniki, skrzynki na listy, przystanki autobusowe, które dosłownie wysadzane są w powietrze. Nieraz spłonie również czyjeś auto. Ktoś by mógł powiedzieć, że to tylko pieniądze.

Liczby dotyczące ludzi są jeszcze bardziej przygnębiające. W przeciągu ostatnich 10 lat w wyniku obrażeń spowodowanych puszczeniem fajerwerków do szpitala trafiło 15 000 tysięcy osób. Około 5 000 osób straciło dłonie lub ich części (palce), 2 500 ludzi odniosło rany oczu (wiele z nich straciło wzrok na zawsze). Ofiary to głównie mężczyźni i większość z nich w momencie wypadku nie ukończyła jeszcze 20 lat. Jedna czwarta ofiar nie ukończyła nawet 15 lat. Co w tych liczbach niezwykle istotne to to, że 58% ofiar to osoby puszczające ognie. Oznacza to, że prawie połowa to były osoby, które były widzami puszczania sztucznych ogni lub po prostu przechodziło obok. Czyli mówienie, ja tego nie robię, nie jest gwarancją, że w sylwestra nie straci się wzroku. Niestety puszczanie fajerwerków czasem kończy się bardzo tragicznie. Co roku w Holandii w sylwestra giną średnio dwie osoby.

To jednak nie koniec. W Sylwestra wyjątkowo dużo pracy mają nie tylko lekarze i pracownicy pogotowia ratunkowego, ale również policjanci i strażacy. Co roku służby te wzywane są do przynajmniej 10 000 incydentów.

W 2017 roku przeprowadzono szczegółowe badania, które potwierdziły, że najrozsądniejszym rozwiązaniem powinien być zakaz używania sztucznych ogni. Zakazu nie wprowadzono, ale zaostrzono prawo dotyczące puszczania sztucznych ogni. Od tamtego czasu można było to robić tylko między godziną 18.00 31 grudnia a 2.00 w nocy 1 stycznia. Również w tamtym czasie holenderskie gminy zaczęły wprowadzać miejscowe całkowite zakazy puszczania fajerwerków.

Od tamtego czasu coraz więcej organizacji, bardzo często związanych ze środowiskami medycznymi zaczęło aktywnie działać, by w końcu wprowadzić całkowity zakaz. Każdego roku projekty te nie uzyskiwały poparcia większości w niderlandzkim rządzie. Do tego roku. Z powodu ogromnej liczby pacjentów chorych na koronawirusa, którzy są w szpitalach, rząd nie chce, by w sylwestra potrzebne były również łóżka dla ofiar sztucznych ogni.

Oznacza to, że nowy rok w tym roku będzie nieco spokojniejszy. Mam przynajmniej taką nadzieję i tego samego życzę wszystkim Czytelniczkom i Czytelnikom portalu Niedziela.nl.

Widzimy się za tydzień... przy porannej kawie.

Agnieszka


26.12.2021 Niedziela.NL // fot. Shutterstock, Inc.

(as)

Komentarze 

 
+4 #1 ares 2021-12-26 08:45
Naród bez tradycji i historii traci swoją tożsamość...tak niestety to jest.
Cytuj
 

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Najnowsze komentarze
Najnowsze ogłoszenia wyróżnione
Linki