Ciepłe myśli na holenderską niedzielę: Jeszcze tylko kilka dni i święta! (cz.219)

Ciepłe myśli

Fot. Shutterstock, Inc.

Ciepłe myśli na holenderską niedzielę, czyli cykliczne spotkania przy porannej kawie

Agnieszka Steur


Jeszcze tylko kilka dni i święta!

Zastanawiam się, czy jedną z oznak starzenia się jest nieustanne zdziwienie, gdy patrzy się w kalendarz. Nie potrafię już zliczyć, ile razy zerkając na datę, dziwiłam się. Ale jak to? Dziś 19 grudnia? Kiedy ten czas minął? To znaczy, że grudzień dobiega końca! Zaraz święta i nowy rok… ale przecież to niemożliwe, że czas pędzi tak szybko. Te myśli są już dla mnie czymś codziennym… no może przesadzam, comiesięcznym, czasem co półmiesięcznym (tak wiem, nie ma takiego słowa).
Połowa grudnia za nami, w nadchodzący piątek większość z nas zasiądzie do wigilijnego stołu. Uwielbiam te święta. Dla mnie są kwintesencją tego, czym jest rodzina. To symbol ciepła, wspólnoty i rodzącej się nadziei.

Ponadto święta to dekoracje. W tym właśnie czasie nasz dom jest przesadnie udekorowany i dosłownie przypomina stronę z najbardziej kiczowatych magazynów. I ja to kocham! Nieraz widziałam, jak mogą wyglądać udekorowane domy. Takie stylowe i przemyślane. Ja tak nie potrafię.

Dekoracja domu to nie jeden dzień, to proces. Zaczynam już po koniec listopada. Zazwyczaj jest dość nieśmiało. Najpierw na stole pojawia się stroik. W tym roku kupiła go moja córka, Uśmiechnęłam się do siebie, chyba odziedziczyła mój świąteczny gen. Gdy stroik stanął na stoliku zapytała - Możemy już wkrótce ubrać choinkę? Nie zastanawiałam się nawet przez chwilę. Jak się pewnie Czytelniczki i Czytelnicy portalu Niedziela.nl domyślają, choinka stoi w naszym salonie już od początku grudnia. Mikołaj nie zdążył jeszcze wsiąść na swój statek parowy a my już ubieraliśmy „zieloną panienkę”.
Potem na szafce pojawiły się lampki. Kilka dni później kolejny stroik na stole. No i jeszcze te krasnale, są już chyba wszędzie.

Jedną z moich najbardziej ulubionych świątecznych dekoracji od zawsze była gwiazda betlejemska. Wyjątkowa roślina, nazywana również poinsecją lub wilczomleczem nadobnym. Roślina gościła w naszym domu przez wiele lat. Czasem nawet kupowałam kilka sztuk. Niestety już tego nie robię. Cztery lata temu nasz rodzina powiększyła się o mruczącego czworonoga. Okazało się, że ta roślina jest dla kotów trująca i nie powinna być w zasięgu mruczka. Każdy posiadacz kota wie, że ten może dostać się praktycznie wszędzie, dlatego nie kupuję już tych roślin. Na szczęście świątecznych dekoracji jest wiele i każdego roku pojawiają się nowe, więc nie brak mi nowych pomysłów.

W domu mam zawsze mnóstwo lampek. One są dla mnie chyba najbardziej symboliczne w tym czasie. Słońce wschodzi późno, zachodzi wcześnie i człowiek ma wrażenie, że ciągle jest ciemno. Kolorowe światełka dodają otuchy i przypominają, że nadzieja nigdy nie gaśnie.

W tym roku nasze dekoracyjne szaleństwo wyszło poza dom. Zaczęliśmy dekorować drzewa przed domem i tuje w ogródku. Jest pięknie!

W dekoracjach zadziwia mnie najbardziej to, że miłość do nich kończy się razem ze świętami. Lubię ten kicz, przepełnienie i pewnego rodzaju kolorowy bałagan. Jednak, gdy święta się kończą, rozgardiasz zaczyna mnie męczyć i denerwować. Zaraz po nowym roku sprzątamy wszystko i znów dom wygląda jak przed grudniem.

Korzystając z możliwości, którą dają mi nasze cotygodniowe spotkania, chciałabym życzyć wszystkim, którzy czytają „Ciepłe myśli na holenderską niedzielę” przede wszystkim zdrowych świąt Bożego Narodzenia. Aby te dni były pełne ciepła, światła i kolorów. Życzę również, by każdy spędził je tak, jak sam tego chce, według swoich tradycji i zwyczajów. Chciałabym bardzo, aby te dni były prawdziwymi narodzinami nadziei na lepsze dni.

Wszystkiego co najlepsze! Wesołych Świąt!

Widzimy się za tydzień... przy porannej kawie.

Agnieszka


19.12.2021 Niedziela.NL // fot. Shutterstock, Inc.

(sl)


Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama
Najnowsze komentarze
Najnowsze ogłoszenia wyróżnione
Linki