Reklama

Ciepłe myśli na holenderską niedzielę: Wszystko można wyśpiewać! (cz.183)

Temat Dnia

fot. Shutterstock, Inc.

Ciepłe myśli na holenderską niedzielę, czyli cykliczne spotkania przy porannej kawie

Agnieszka Steur


Wszystko można wyśpiewać

Podejrzewam, że każdy, kto ogląda niderlandzką telewizję, widział w ostatnim czasie zapowiedzi najnowszego musicalu. Nadal nie mogę wyjść z podziwu, równocześnie czując ogromną ciekawość, jak to wszystko będzie wyglądać. Regularnie pojawiają się informacje o tym, że trwają pracę nad musicalem o enigmatycznym tytule „14”. O czym będzie, być może domyślają się już wielbiciele piłki nożnej. Tak, to musical o legendzie niderlandzkiego footballu, o Johanie Cruijff (grał z numerem 14). Nie mam pojęcia jak będzie wyglądał taki spektakl. Na razie wiem tylko, że można już nabyć bilety na przedstawienia, które odbędą się we wrześniu 2021. Dostępne są bilety na kolejne miesiące. Na oficjalnej stronie musicalu przeczytałam również, że przedstawienia będą „corona-proof”, co oznacza, że wszystko będzie tak zorganizowane, aby nie dać szansy na rozprzestrzenianie się choroby. Wielbicielom musicali i znanego na całym świecie piłkarza powinno się udać nabyć bilet, ponieważ na chwilę, w której piszę ten artykuł, dostępne są bilety na 91 przedstawień, ale sporo już wyprzedano. Może dodam tylko, że bilet kosztuje około 100E.

Dlaczego o tym wszystkim piszę? Po pierwsze, ponieważ nadal nie potrafię się nadziwić, temu co powyżej napisałam. Nie wyobrażam sobie musicalu o piłkarzu, ale właściwie, dlaczego nie. Po drugie, ponieważ Holendrzy kochają musicale i warto o tym napisać do naszej porannej kawy.

W Holandii pierwsze musicale zostały sprowadzone z Ameryki w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Pierwszym był „Porgy and Bess”, który właściwie jest operą, kolejnym „Free and Easy”. W latach sześćdziesiątych wystawiono takie klasyki jak „Kiss Me”, „Kate”, „My Fair Lady” oraz „Oliver Twist”. Annie M.G. Schmidt i Harry Bannink napisali pierwsze oryginalne musicale w języku niderlandzkim: „Heerlijk duurt het langst” oraz „En nu naar bed”. Od tamtego czasu powstało wiele przedstawień i z każdym rokiem stawały się one coraz bardziej popularne.

W latach osiemdziesiątych teatr Carré obchodził setną rocznicę powstania musicalem „Cats”. Po części dzięki sukcesowi tego przedsięwzięcia Joop van den Ende zaczął produkować duże musicale na wzór tych amerykański w tym „Les Misérables”, „The Phantom of the Opera” i „Cabaret”. Wtedy również zaczęto otwierać w Holandii nowe teatry z myślą właśnie o musicalach, wystarczy wspomnieć o teatrze muzycznym w Scheveningen (Circus Theatre) i Utrechcie (Beatrix Theatre).

W 1991 Van den Ende wyprodukował swój pierwszy musical „Cyrano de Bergerac”. W tym celu francuską sztukę przepisał Koen van Dijk. Po sukcesie w Holandii musical został wystawiony na Broadwayu, ale nie odniósł tam znaczącego sukcesu.

Szacuje się, że prawdziwa „musicalowa gorączka” w Holandii rozpoczęła się na początku tego wieku. Wszystkie teatry notowały spadek liczby widzów z wyjątkiem tych wystawiających przedstawienia muzyczne. I pewnie byłoby tak do dziś, gdyby nie korona i konieczność wstrzymania wszystkich kulturalnych przedsięwzięć. Ale z zapowiedzi „14” wygląda, że wielbiciele musicali już niedługo będą musieli czekać na kulturalne przyjemności.

Gdy myślę o niderlandzkich musicalach zawsze powracam myślami do „Króla lwa”. Tak wiem, oryginalnie nie jest to niderlandzka produkcja, ale niderlandzka wersja tego muzycznego przedstawienia była w tym kraju nieprawdopodobnym sukcesem. Myślę o nim, ponieważ kilka razy odbywało się już ostatnie przedstawienie a potem znów i znów je wznawiano. Holendrzy nie mają dość „Króla Lwa”. Za każdym razem cieszył się ogromną popularnością.

Innym musicalem, który jest już bardzo holenderski i który nieprzerwanie odnosi sukcesy jest „Soldat van oranje” (Żołnierz Orański). Musical powstał na podstawie książki pod tym samym tytułem autorstwa Erika Hazelhoffa Roelfzemana. Niektórzy być może widzieli film będący jej ekranizacją. Po raz pierwszy musical wystawiono w 2010 roku. W roku 2013 świętowano tysięczne przedstawienie. Z ciekawostek dodam jeszcze, że w 2016 roku przedstawienie obejrzało już dwa miliony widzów. W roku 2019 trzy miliony. „Żołnierz Orański” jest najdłużej wystawianą produkcją w Holandii. W czasie pandemii wstrzymano przedstawienia, ale podejrzewam, że w końcu i one wrócą na deski teatru.

Ciekawe, czy „14” również będzie takim sukcesem. Zobaczymy.

Widzimy się za tydzień... przy porannej kawie.

Agnieszka


11.04.2021 Niedziela.NL // fot. Shutterstock, Inc.

(as)


Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze komentarze

Temat Dnia

Ciepłe myśli na holenderską niedzielę: Najlepsze u

News image

Ciepłe myśli na holenderską niedzielę, czyli cykliczne spotkania przy porannej kawie Agnieszka Steu...

Temat Dnia | Niedziela, 9 Maj 2021

Więcej ...