Holandia: Zmarł były premier Wim Kok. „Wielki polityk, który zmienił Holandię”

Archiwum '18

fot. Shutterstock

Był wielki nie tylko wzrostem (1,96 m), ale i w przenośni: jako działacz związkowy doprowadził do historycznego porozumienia z pracodawcami, a jako premier przeprowadził historyczne reformy. Podziwiał go Bill Clinton, choć miał też wielu krytyków, zarzucających mu odejście od lewicowych ideałów.

Wim Kok, socjaldemokratyczny premier Holandii w latach 1994-2002 r., zmarł w sobotę w amsterdamskim szpitalu w obecności najbliższych. Miał 80 lat, a przyczyną śmierci były problemy z sercem. Kok miał troje dzieci z żoną Ritą, z którą był razem od ponad pół wieku.

- Wim Kok był człowiekiem, na którego patrzono z podziwem. Choćby tylko ze względu na jego długą służbę publiczną i wielkie znaczenie dla naszego kraju – powiedział obecny premier Holandii Mark Rutte, cytowany przez portal nu.nl. Rutte podkreślił, że Kok „był zawsze godny zaufania, całkowicie uczciwy i zawsze nastawiony na rozwiązywanie problemów”.

„Wraz z jego śmiercią tracimy wielkiego męża stanu, uczciwego i dobrego człowieka”, czytamy w reakcji wystosowanej przez Partię Pracy PvdA, na czele której Kok stał przez wiele lat. „Był wojownikiem, socjaldemokratą z krwi i kości, premierem wszystkich Holendrów”.

Zanim został politykiem, był działaczem związkowym. To właśnie Kok był jednym z architektów tzw. „porozumienia z Wassenaar” w 1982 roku. Było to historyczne porozumienie pomiędzy związkowcami i organizacjami pracodawców. Holenderska gospodarka nie miała się wówczas dobrze, ale dzięki tej umowie w późniejszych latach sytuacja gospodarcza się poprawiła.

Pracodawcy obiecali wówczas zwiększyć zatrudnienie, a pracownicy zgodzili się na zamrożenie płac. Dla każdej ze stron był to trudny kompromis, ale ostatecznie wszyscy na tym zyskali.
Porozumienie z Wassenaar jest jednym z najlepszych przykładów tzw. holenderskiego „modelu polderowego” (poldermodel) – a więc zdolności godzenia sprzecznych interesów różnych grup społecznych i zawierania trudnych kompromisów. Wim Kok odegrał olbrzymią rolę w tworzeniu modelu polderowego, który do dziś charakteryzuje holenderskie życie społeczne i politykę (choć ze względu na rosnącą polaryzację „poldermodel” jest obecnie słabszy niż dwie czy trzy dekady temu).

W 1986 roku Kok po raz pierwszy został posłem lewicowej Partii Pracy PvdA. Rok później został szefem klubu parlamentarnego socjaldemokratów, a następnie po raz pierwszy wszedł do rządu: jako minister finansów. Nie miał łatwego zadania, gdyż ze względu na trudną sytuację budżetową musiał przeprowadzić wiele bolesnych reform i cięć w wydatkach.

W 1994 roku poprowadził swoją partię do zwycięstwa w wyborach parlamentarnych i został premierem historycznego rządu socjaldemokratów i liberałów. Historycznego, gdyż był to pierwszy od ponad 60 lat holenderski rząd, w którym nie było żadnej partii chadeckiej.

Na czele rządu stał do 2002 roku. Za premierostwa Koka w Holandii doszło do wielu zmian. Sprywatyzowano wiele firm, a sytuacja gospodarcza – szczególnie w pierwszych latach jego rządu – znacząco się poprawiła. Wielu jednak zarzucało mu, że odszedł od tradycyjnych lewicowych ideałów i za bardzo przesunął się do centrum. Porównywano go z Blairem i Clintonem, którzy wówczas również uosabiani byli z „trzecią drogą”, czyli czymś pomiędzy tradycyjną lewicowością a liberalizmem. Bill Clinton zresztą publicznie chwalił Koka i mówił, że go podziwia.

Za czasów Koka doszło nie tylko do wielkich (choć często bolesnych) reform gospodarczych. To za jego rządów Holandia stała się pierwszym krajem świata, który zalegalizował małżeństwa homoseksualne i wprowadził prawo do eutanazji. To właśnie m.in. Kokowi Holandia zawdzięcza obecny wizerunek bardzo liberalnego, postępowego, swobodnego obyczajowo kraju.

Kok zapowiedział, że nie będzie się ubiegać o trzecią kadencję, ale ze stanowiska premiera zrezygnował jeszcze przed zakończeniem drugiej kadencji. Przyczyną była publikacja krytycznego raportu na temat roli holenderskich żołnierzy, którzy nie zapobiegli masakrze w Srebrenicy w 1995 roku. Choć Kok nie ponosił bezpośredniej odpowiedzialności za popełnione wówczas błędy, uznał, że państwo holenderskie musi pokazać, że bardzo poważnie traktuje tę kwestię. Podanie się przez premiera do dymisji było takim sygnałem – w efekcie bogata i pełna sukcesów kariera polityczna Koka zakończyła się bolesną dymisją.

Po odejściu z polityki Kok zasiadał w radach nadzorczych wielkich holenderskich koncernów, co czasem spotykało się z krytyką („czy socjaldemokracie wypada zarabiać wielkie pieniądze w Shellu?”).

Mimo że rzadziej pokazywał się w mediach, jego dawni partyjni koledzy podkreślali, że nadal służył im radą i angażował się w sprawy społeczne. – Kok był człowiekiem, który niezwykle ciężko pracował na rzecz innych. Także po odejściu z polityki był bardzo zaangażowany – powiedział Lodewijk Asscher, obecny lider socjaldemokratów.

23.10.2018 ŁK Niedziela.NL


Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Najnowsze Ogłoszenia Wyróżnione


reklama a
Linki