Holandia: Toksyczne opary na pokładach samolotów KLM? Odchodzący piloci podpisują klauzulę poufności

Archiwum '17

fot. Artyom Anikeev / Shutterstock.com

Do mediów wyciekła sprawa byłego pilota holenderskich linii lotniczych KLM, Willema Felderhofa, któremu zabroniono mówić o toksycznych oparach znajdujących się na pokładach samolotów, a także o problemach zdrowotnych, które nastąpiły wskutek przebywania w toksycznym środowisku.

Trujące samoloty?
Zgodnie z umową, którą musiał podpisać były pilot, Willem Felderhof, kiedy kończył współpracę z liniami lotniczymi KLM, nie wolno mu ujawniać szczegółów na temat toksycznych oparów znajdujących się na pokładach samolotów ani komentować w związku z tym stanu swojego zdrowia. Niefortunne dokumenty trafiły właśnie w ręce stacji telewizyjnej Zembla. Wynika z nich również, że jeśli mężczyzna zerwie porozumienie, grozi mu kara w wysokości 300 tys. euro.

„Syndrom aerotoksyczny”
Podobno Felderhof cierpi obecnie na bóle głowy, ma problemy z równowagą oraz spowolniony czas reakcji. Zdaniem jego lekarza, to tzw. syndrom aerotoksyczny, którego nabawił się w kabinie samolotu. Otóż wadliwa instalacja w niektórych typach samolotów umożliwia przemieszczanie się toksyn z uszkodzonego silnika paliwa do wnętrza samolotu. W konsekwencji tego działania, pasażerowie i załoga są zatruwani toksycznymi związkami. Z najnowszych badań wynika, że w systemach klimatyzacji komercyjnych linii lotniczych znajdują się toksyny, powodujące choroby neurologiczne pilotów. Uszkodzenie mózgu jest tak duże, że piloci nie są zdolni do dalszej pracy. W mediach coraz głośniej jest o przypadkach pilotów zapadających na wspomniany syndrom – którzy zwykle, ze względu na pogarszający się stan zdrowia, byli zmuszeni do zakończenia kariery.

Jak twierdzi stacja Zembla, zgodnie z wspomnianym porozumieniem zabroniono Felderhofowi rozmawiania o "jego opinii, problemach zdrowotnych, warunkach pracy oraz o syndromie aerotoksycznym”. Do naruszenia warunków umowy mogą przyczynić się również osoby trzecie, zwłaszcza wspomniany lekarz, a także inny z byłych pilotów KLM, Michel Mulder, który zajmuje się sprawami pilotów po zatruciach toksycznymi substancjami. Zdaniem Muldera, holenderskie linie lotnicze nigdy nie traktowały poważnie skarg załogi.

Klauzula poufności
KLM twierdzi, że nie ma związku pomiędzy stanem zdrowia pracowników, a powietrzem w kabinach samolotów. Również rząd holenderski nie rozpoznaje "syndromu aerotoksycznego", choć w 2013 roku rozpoczęto badania nad działaniem toksycznych oparów w samolotach.

W rozmowie ze stacją Zembla, holenderskie linie lotnicze przekazały, że umowa jest standardową procedurą, która "ma zakończyć rozmowy z byłymi pracownikami". "Klauzula poufności zawarta w wypowiedzeniu jest częstą praktyką w wielu firmach" – poinformował przedstawiciel KLM.


12.11.2017 KK Niedziela.NL


Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Najnowsze Ogłoszenia Wyróżnione


reklama a
Linki